BIP

Malarstwo Wernera Lubosa w CKŚ

Data publikacji: 2 czerwca 2014

Profesor Werner Lubos nigdy nie chciał się wystawiać w pałacach, uważając, że jego malarstwo bardziej pasuje do wnętrz współczesnych. Dlaczego zatem pokazał dorobek swojego życia w dawnym pałacu Donnersmarcków w Nakle Śląskim – obecnej siedzibie Centrum Kultury Śląskiej? Tę i inne prawdy na temat swojej twórczości ujawnił w czasie wernisażu wystawy „Malarstwo”, który miał miejsce 31 maja 2014 r. późnym popołudniem.


Profesor Werner Lubos nigdy nie chciał się wystawiać w pałacach, uważając, że jego malarstwo bardziej pasuje do wnętrz współczesnych. Dlaczego zatem pokazał dorobek swojego życia w dawnym pałacu Donnersmarcków w Nakle Śląskim – obecnej siedzibie Centrum Kultury Śląskiej? Tę i inne prawdy na temat swojej twórczości ujawnił w czasie wernisażu wystawy „Malarstwo”, który miał miejsce 31 maja 2014 r. późnym popołudniem.

Na tej uroczystości stawiły się tłumy przyjaciół i znajomych prof. Lubosa, a także ludzi, którzy pragnęli wyrazić szacunek dla jego wieloletniej pracy artystycznej. Wśród gości znaleźli się m.in. profesorowie: Jan Szmatloch (Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach; członek Rady Programowej CKŚ), Jerzy Filip Sztuka (Politechnika Częstochowska) oraz Jan Marciniak (Politechnika Śląska), koledzy i studenci z Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, a także liczne grono tarnogórzan, w tym poseł Tomasz Głogowski, burmistrz Tarnowskich Gór Arkadiusz Czech, dyrektor Zofia Krzykowska z Muzeum w Tarnowskich Górach, Jan Drechsler, członkowie Zarządu Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, panie z Uniwersytetu III Wieku, Krzysztof Mazik z Galerii „Inny Śląsk” oraz wielu, wielu innych.

Sam przebieg wernisażu – starannie obmyślony przez prof. Lubosa – miał charakter wędrówki po salach z obrazami (a czasem z płótnami, czyli „szmatkami podróżnymi” i wczesnymi rysunkami) bohatera wieczoru, który w każdej z sal zatrzymywał się na chwilę, aby objaśnić znaczenie swoich dzieł, w tym nieco tajemniczych ogromnych malunków kryjących wielkie litery. Przy ekspozycji „Mirabel” Lubos zdradził, jak wielkie znaczenie miał w jego życiu przypadek w postaci niemieckiego sponsora, który umożliwił mu wyjazd na plener do prowansalskiego miasteczka Mirabel. Tam właśnie młody artysta poznał istotę światła, bez której to wiedzy nigdy nie porwałby się na projektowanie witraży. Światła, które także na zawsze wyznaczyło kierunek jego artystycznych poszukiwań.

Po tej wędrówce uczestnicy wernisażu udali się na piętro do sali „koncertowej”, aby zobaczyć znakomity film „Kartony witrażowe Wernera Lubosa”, pokazujący projektowanie witraży do kościoła w Świerklańcu. Po deserze w postaci recitalu Beaty Dutschman z Teatru Zagłębie w Sosnowcu, z akompaniamentem Ewy Zug – w programie znalazły się nieznane piosenki Anny German – goście mogli zakosztować przepysznej przekąski elegancko podanej w sali wystawowej na parterze, która w mig przekształciła się w bankietową.
Wernisaż wystawy prof. Lubosa był jedną z ciekawszych imprez tego typu w historii Centrum Kultury Śląskiej, co zawdzięcza niebanalnemu scenariuszowi oraz dużemu wysiłkowi wszystkich, którzy przyczynili się do organizacji tego wieczoru. A przede wszystkim profesorowi, dla którego forma liczy się równie mocno, jak jego ukochany kolor.

Tekst i zdjęcia: Renata Głuszek CKŚ

Call Now ButtonZadzwoń teraz